Stół

Zbieram wiersze z kuchennego stołu
jak talerze,
napełniam
słodkim zapachem wspomnień,
gorzkim smakiem rozliczeń,
solę lub słodzę
w zależności od potrzeb,
dodaję garść zielonej nadziei
z promieniami uczuć.

Stół – nieruchomo zasłuchany.
Podpieram się
mocno łokciami,
by udźwignąć
odkrywaną prawdę,
która często boli.
Zapłaczę.
Stół milczy ze zrozumieniem,
poorany bliznami
minionych lat.

To milczący przyjaciel,
piję z nim poranną kawę,
wieczorem
przy nim
dokonuję podsumowania dnia,
bym mogła spokojnie usnąć.
Rano,
jak zwykle,
mówię do niego:
Witaj, zaraz zaparzę kawę!
Oniemiałam,
bo odpowiedział:
Dziś zrobię to… ja!

Der Küchentisch

Ich sammle die Gedichte
wie die Teller vom Küchentisch,
ich fülle sie
mit dem süßen Aroma der Erinnerungen,
mit dem herben Geschmack der Abrechnungen,
ich salze oder süße
nach Bedarf,
ich gebe eine Handvoll grüner Hoffnung
mit den Strahlen der Gefühle hinzu.

Der Tisch – regungslos lauschend.
Ich stütze mich an ihm
fest mit den Ellenbogen ab,
um die enthüllte Wahrheit
zu ertragen,
die oft schmerzt.
Manchmal weine ich.
Der Tisch schweigt verständnisvoll,
von den Narben der
vergangenen Jahre zerfurcht.

Er ist mein stiller Gefährte,
ich trinke mit ihm den morgendlichen Kaffee,
am Abend
an ihm
ziehe ich das Resümee des Tages,
damit ich friedlich einschlafen kann.
Am Morgen,
wie gewohnt,
sage ich zu ihm:
Guten Morgen, gleich koche ich Kaffee!
Ich werde sprachlos,
als er sagt:
Den Kaffee koche heute … ich!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.